https://www.rp.pl/apps/pbcsi.dll/storyimage/RP/20200527/EKO/305279883/AR/0/AR-305279883.jpg?imageversion=Artykul&lastModified=
Bazary także widzą odpływ klientówshutterstock

Wirus uderzył też w bazary

by

Liczba sprzedawców zawieszających działalność na targowiskach w tym roku wzrosła 80 proc.

Bazary w Polsce to stały uczestnik rynku handlowego. Choć latami ich popularność spadała, to jednak w ostatnim czasie widać zdecydowaną modę na kupowanie w tego typu miejscach, zwłaszcza produktów świeżych jak owoce czy warzywa. Jest ich w Polsce nadal ponad 9 tys., większość to obiekty sezonowe, ale te stałe wciąż podnoszą standard. Pojawiają się też nowe, np. żywności ekologicznej.

https://static.presspublica.pl/marketing/rzeczpospolita/cce/2020/032020/koronawirus-otwarte_tresci.png

Na bazar w maseczce

Ostatnie tygodnie z licznymi ograniczeniami w ruchu mocno wpłynęły także na sytuację bazarów i targowisk. Z baz GUS wynika, że liczba sprzedawców operujących w takich miejscach do końca kwietnia nie zmieniła się znacząco, jest ich nadal ponad 100 tys. – W roku 2020, od stycznia do końca kwietnia, liczba sprzedających na targach i straganach skurczyła się o niemal 700 przedsiębiorstw. Szacuje się, że na koniec kwietnia w Polsce działało 102 tys. tego typu działalności – mówi Tomasz Starzyk, rzecznik wywiadowni gospodarczej Bisnode Polska, która zebrała dane dla „Rzeczpospolitej". – Jednocześnie uwagę zwraca znaczna liczba firm zawieszonych. Od początku roku Polacy zawiesili nieco ponad 7 tys. firm, co stanowi blisko 7 proc. wszystkich sprzedawców na targach i bazarach w Polsce.

Oznacza to, że wzrost liczby zawieszeń działalności przekracza 80 proc., w największym stopniu dotyczy zaś bazarowych sprzedawców odzieży i obuwia. Takich firm jest wciąż 36 tys., jednak w ostatnich miesiącach ich liczba spadła 1,3 proc. oraz jednocześnie działalność zawiesiła niemal co dziesiąta, czyli 3,3 tys.

Stosunkowo najlepiej poradzili sobie z kryzysem sprzedawcy warzyw i owoców – ich ubyło tylko 0,4 proc., a zawiesiło działalność 823. Takich firm jest 23,5 tys.

– W Polsce mieliśmy zdecydowaną modę na kupowanie na bazarach, a obecne straty są efektem ich specyficznej formy. W takich miejscach trudno zrobić zakupy w jednym punkcie, klient przemieszcza się między różnymi sprzedawcami, dlatego wielu z nich w obawie o bezpieczeństwo zrezygnowało z kupowania w takich miejscach – mówi Andrzej Faliński, prezes Forum Dialogu Gospodarczego.

– Wielu z tych klientów oczywiście wróci, bazary kojarzą się z zakupami świeżych produktów, a za to Polacy są gotowi płacić coraz więcej. Dlatego takie miejsca nie będą znikały, choć przejściowo problemy na pewno będą miały – dodaje.

Należności przybywa

W czasie pandemii, gdy wiele sklepów stacjonarnych musiało zostać zamkniętych, bazary funkcjonowały w miarę normalnie. Bardzo szybko zauważyły jednak odpływ klientów. – Nadal wielu nie wróciło, w sobotę sprzedaż wygląda tak jak przed pandemią, ale w inne dni klientów mamy sporo mniej – mówi sprzedawca ze stoiska owocowo-warzywnego na jednym z warszawskich bazarków.

Skala problemów firm obecnych w takich punktach będzie dopiero zauważalna, narastające opóźnienia w płatnościach już się pojawiają, ale dopiero po jakimś czasie wierzyciel może je zgłosić do stosownych instytucji. Wcześniej musi też wysłać dłużnikowi wezwanie do zapłaty z 30-dniowym terminem na uregulowanie płatności.

Na razie z danych BIG Infomonitor wynika, że przez rok ubyło firm dłużników w tym segmencie i to o ponad 3 proc. – Odsetek opóźniających rozliczenia B2B mieści się granicach 2 proc., czyli jest stosunkowo niski w porównaniu z całą gospodarką, w której było to na koniec marca 5,8 proc. W największy stopniu zmniejszyła się liczba niepłacących przedsiębiorców zajmujących się sprzedażą detaliczną żywności, ubyło też niesolidnych dłużników w sprzedaży odzieży i obuwia – mówi Halina Kochalska, ekspert BIG InfoMonitor.

– Widać jednak, że spadki miały miejsce przede wszystkim w minionym roku, w tym roku, przez pierwsze trzy miesiące liczba dłużników zajmujących się sprzedażą na bazarach i targowiskach znów zaczęła rosnąć – dodaje.

Z danych firmy wynika, że kwota zaległości firm z targowisk i bazarów idzie jednak w górę, co oznacza, że ci, którzy wpadli w długi, pogłębiają problemy. – Przez rok suma ich zaległości podniosła się o blisko 11 proc., czyli podobnie jak miało to miejsce dla wszystkich branż łącznie – 9,2 proc. – mówi Halina Kochalska.

Bazarom trudno będzie na obecne zmiany zachowań zakupowych odpowiedzieć, choć sezon letni to zdecydowanie czas, kiedy mają najwięcej klientów.