https://www.rp.pl/apps/pbcsi.dll/storyimage/RP/20200527/OPINION/200529338/AR/0/AR-200529338.jpg?imageversion=Artykul&lastModified=
Posiedzenie Rady Mediów Narodowych w 2017 r. Od lewej Juliusz Braun, Joanna Lichocka, Elżbieta Kruk i prezes TVP Jacek KurskiAndrzej Hulimka/REPORTER

Juliusz Braun: Media publiczne. Karta publicystyki propagandowej

by

W efekcie uchwały Rady Mediów Narodowych nie wiadomo, kto wchodzi w skład zarządu, a tym samym, kto może podejmować decyzje - pisze członek RMN i były prezes TVP.

Awantury związane z powrotem Jacka Kurskiego do zarządu TVP, a także demolka w radiowej Trójce skutecznie odwróciły uwagę od podjętej właśnie przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji (z rocznym opóźnieniem) decyzji w sprawie tzw. karty powinności mediów publicznych. KRRiT – jak czytamy w oficjalnym komunikacie – pozytywnie oceniła projektowany przez spółki na lata 2020–2024 sposób realizowania misji publicznej oraz szczegółowy zakres powinności wynikających z tej misji.

Karty powinności mediów publicznych – zgodnie z ustawą z 2018 r. i przepisami europejskimi – miały służyć społecznej kontroli nad działalnością nadawców i stanowić podstawę do ich oceny. W rzeczywistości stanowią w znacznej części przykład działalności pozorowanej. Dotyczy to zwłaszcza dokumentu dotyczącego Telewizji Polskiej. Jest to przede wszystkim zapisana na kilkudziesięciu stronach propagandowa publicystyka. Dowiadujemy się, że TVP „tworzy i rozwija”, „aktywnie korzysta”, „bada i analizuje”, zapewnia „trwałe miejsce” itp. Nie brak też ogólnikowych deklaracji, często stanowiących po prostu cytaty z ustawy. Dowiadujemy się między innymi, że powinność „rzetelnego ukazywania całej różnorodności wydarzeń w kraju i za granicą” TVP realizuje, rozpowszechniając audycje informacyjne i publicystyczne. I to wszystko w sprawie rzetelności. O treści tych audycji, wymogach, jakie powinny spełniać, nie ma ani słowa.

Ile kultury ma być w kulturze

Ogólnikowo opisano też zawartość programów TVP, wskazując minimalny udział procentowy poszczególnych gatunków w czasie nadawania. Co ciekawe, w obu głównych kanałach telewizji publicznej dominować ma rozrywka, przy czym w TVP2 minimalny (!) udział audycji rozrywkowych to aż 41 proc. Na drugim miejscu jest „kultura” (w TVP1 19 proc., a w TVP2 – 23 proc.). Jest to jednak kategoria tak szeroka, że mieszczą się w niej swobodnie zarówno film „Zenek”, jak i teatr telewizji. W TVP Kultura na treści związane z kulturą będzie poświęcane 70 proc. czasu emisji, czyli właśnie tyle ma wynosić „zawartość cukru w cukrze”. Mieści się w tej kategorii wszystko: od informacji i publicystyki, przez filmy i seriale, aż po „różne rodzaje muzyki”, czyli wymogi karty spełnia tak samo recital chopinowski jak koncert disco polo. Jaka ma być proporcja tych gatunków, pozostaje do swobodnego uznania władz TVP.

Sport droższy niż programy dla dzieci

Karta powinności tylko marginalnie uwzględnia jeden z najważniejszych wymogów zapisanych w ustawie, która nakazuje wskazanie – na pięć lat z góry! – „szacunkowych kosztów realizacji poszczególnych zadań oraz określenia źródeł ich finansowania”. Mowa jest wyraźnie o finansowaniu „poszczególnych zadań”, tymczasem w karcie wskazane są wyłącznie ogólne koszty poszczególnych anten. O preferencjach władz TVP, ale także członków KRRiT, świadczyć może fakt, że na TVP Kultura przeznacza się rocznie ok. 76 mln zł, a na TVP Sport – ponad 110 mln (przy czym najkosztowniejsze transmisje sportowe nadawane są w TVP1 i TVP2). Program dziecięcy TVP ABC musi się zadowolić kwotą nieco ponad 50 mln zł.

I sprawa najważniejsza: w karcie powinności TVP jako podstawowe źródło finansowania zaplanowano na kolejne lata przychody publiczne na poziomie roku bieżącego, czyli co roku ponad 2 mld zł. Taką możliwość stworzyła ostatnia nowelizacja ustawy o radiofonii i telewizji, ale są to pieniądze wirtualne, przychody wyłącznie życzeniowe. Kolejna tzw. rekompensata, jaką otrzymały niedawno media publiczne w formie obligacji Skarbu Państwa, przyznana była wyłącznie na rok bieżący.

Dotacja na rok 2021 wymaga już nowej ustawy. Nigdzie nie jest powiedziane, że prezydent wybrany za kilka tygodni – nawet jeśli będzie to Andrzej Duda – będzie chciał zasilić TVP taką kwotą, zwłaszcza w sytuacji załamania gospodarki w następstwie pandemii. Ewentualne weto prezydenta oznaczałoby dla TVP całkowitą katastrofę finansową lub konieczność radykalnej restrukturyzacji.

Chaos prawny w radzie

By karta powinności weszła w życie, wymagane jest jeszcze podpisanie porozumienia między KRRiT i zarządem TVP. Traktowano to jako formalność, ale niespodziewanie pojawił się nowy kłopot. Nie wiemy, jaki jest skład zarządu.

Nagła uchwała Rady Mediów Narodowych o poszerzeniu składu zarządu TVP do czterech osób, by zrobić w ten sposób miejsce dla Jacka Kurskiego, jest w oczywisty sposób sprzeczna ze statutem spółki, który mówi o zarządzie trzyosobowym. Zdaniem wiceministra kultury Pawła Lewandowskiego przed poszerzeniem składu zarządu trzeba było zmienić statut – a o tym decyduje walne zgromadzenie, czyli minister kultury. Zdaniem przewodniczącego Rady Mediów Narodowych nie było to konieczne. W efekcie nie wiadomo, kto wchodzi w skład zarządu, a tym samym nie wiadomo, kto może podejmować decyzje. Jeśli zarząd działa bezprawnie, to wszystkie jego uchwały są nieważne (tu uwaga na umowy!). Wiążący charakter karty powinności również może być kwestionowany.

Możliwy wariant, który się nie zrealizuje

Jest jedno wyjście: Jacek Kurski składa rezygnację, a liczebność zarządu jest znów zgodna ze statutem. Choć pozostaje pytanie, czy można złożyć rezygnację, jeśli nie było się legalnie powołanym? Ale to i tak political fiction.