https://8img.wprost.pl/_thumb/86/fa/6e069af81dd7572ff0532139d0c0.jpeg
Lotnisko w Olbii/ Źródło: Wikimedia Commons / Marek Ślusarczyk

Niemiecka linia wznowiła loty na Sardynię. Nad Olbią piloci usłyszeli, że mają zawracać

Tania lotnicza Eurowings tak spieszyła się z wznowieniem działalności, że przeoczyła pewien niezwykle istotny szczegół. Okazało się, że samolot z Dusseldorfu do Olbii na Sardynii wysłano pomimo faktu, iż tamtejsze lotnisko wciąż nie zostało otwarte.

W ramach lotu EW9844, samolot Eurowings po starcie w Dusseldorfie w zachodniej części Niemiec pokonał odległość 1 175 kilometrów, dy dolecieć nad zamknięte lotnisko w Olbii. Airbus A320 z zaledwie dwoma pasażerami na pokładzie przez pewien czas miał zastępczo lądować w Cagliari, jednak ostatecznie podjęto decyzję o powrocie do Niemiec. Cały lot to dla obu pasażerów nieco ponad 4 zmarnowane godziny.

W komentarzu dla CNN Travel rzecznik Eurowings tłumaczył, że z powodu pandemii koronawirusa, sytuacja na wielu europejskich lotniskach jest „bardzo dynamiczna”. - Ogromna część informacji o godzinach otwarcia lotnisk zmieniana jest często z krótkim wyprzedzeniem - wyjaśniał. Dodał też uwagę o codziennych zmianach w regulacjach poszczególnych krajów odnośnie możliwości wjazdu.

Blog podróżniczy „One Mile at a Time” tłumaczył na swojej stronie, że na pechową sytuację Eurowings mogło wpłnąć panujące we Włoszech zamieszanie. Ministerstwo infrastruktury otworzyło bowiem lotnisko 17 maja, jednak lokalne władze w obawie przez wirusem postanowiły na powrót je zamknąć. Nowy termin otwarcia portu lotniczego w Olbii to 2 czerwca.