https://www.dorzeczy.pl/_thumb/a1/c5/a188d9a09670cc7e8219bfe0e546.jpeg
Dawne archiwum IPNŹródło: Wikimedia/Adrian Grucyk/CC BY-SA 3.0 PL

Triada ks. Blachnickiego

by

Piotr Woźniak | Wizja księdza Franciszka Blachnickiego zawarta w tytułowej triadzie „Nowy Człowiek – Nowa Wspólnota – Nowa Kultura" znajduje odzwierciedlenie w całym jego życiu, a prawdopodobnie również w okolicznościach jego śmierci. W latach 80. ubiegłego stulecia w spotkaniach Kręgów Domowego Kościoła odbywających się w prywatnych domach, ale także w trakcie wakacyjnych rekolekcji i zimowych ORAR-ów, uczestniczyło tysiące małżeństw.

Pary w rożnym wieku, zaszczepione nowatorskim myśleniem ks. Franciszka i niesione, nie tylko jego wizją otwartego Kościoła, ale także wizją "Nowego Człowieka", człowieka dalekiego od wzoru obywatela socjalistycznego państwa, i również wizją daleką od wyobrażenia wzoru członka "Solidarności", a uformowaną przez lewicową publicystykę m.in. Adama Michnika i śp. Jacka Kuronia. Mówiło się wówczas, w trakcie tych spotkań, o "trzeciej drodze".

Miałem okazję poznać zarówno ks. Blachnickiego, jak i jego następcę ks. Danielskiego. Oczywiście miałem tę okazję jako bardzo młody człowiek, a także miałem zaszczyt słuchać katechez s. Jadwigi Skudro. Zawdzięczam to moim rodzicom. Przede wszystkim mojej mamie.

Byłem świadkiem tamtych, jakże ważnych dni. W słynnym domu na lubelskim Sławinku, w Krościenku, ale również później w Łabuniach k. Zamościa. Wszędzie tam byłem. I widziałem to wielkie dzieło. Dzieło formowania człowieka, chrześcijanina, ale i obywatela. Niewygodne to było dzieło dla komunistycznej władzy, ale i niestety dla dużej części kościelnych hierarchów. Dziś wiemy, że część tej niechęci wynikała z różnego typu prowokacji Służby Bezpieczeństwa. Fałszowania dokumentów, listów i prowadzeniu szeregu innych działań operacyjnych.

Istnieją jednak świadectwa, które wskazują, że negatywne nastawienie biskupów było spontaniczne. Ewa Czaczkowska w biografii kard. Wyszyńskiego pisze, że Prymas Tysiąclecia miał poważne zastrzeżenia i wraz z częścią biskupów zwracał uwagę na zbyt dużą samodzielność ruchu. Biskupi zarzucali ks. Blachnickiemu, że stworzył „Kościół w Kościele". Nie ma wątpliwości, iż w tym nurcie negacji, nie brał udziału Karol Wojtyła.

W trudnej sytuacji zewnętrznej (szykany władz komunistycznych), jak i wewnętrznej (nieufność władz kościelnych wobec nowinek oazowych w liturgii) tworzący się ruch znajdował oparcie w osobie metropolity krakowskiego. Oazowicze pod przewodnictwem ks. Blachnickiego regularnie spotykali się z pasterzem archidiecezji krakowskiej podczas letnich rekolekcji, przede wszystkim w ramach dni wspólnoty. Może dlatego, że podobnie jak ks. Blachnicki, kard. Wojtyła był człowiekiem wolności.

W ostatnich dniach znów jest "głośno" o Słudze Bożym ks. Blachnickim. Głośno przede wszystkim za sprawą małżeństwa Gontarczyków.

- To dziwne, że telewizja publiczna zajmuje się prześwietlaniem życiorysów różnych ludzi – stwierdzi kandydat PO na prezydenta Rafał Trzaskowski, pytany przez TVP Info o to, dlaczego przyznał 2 mln zł dofinansowania fundacji Jolanty Lange (Gontarczyk). Ta była współpracownica Służby Bezpieczeństwa inwigilowała ks. Franciszka Blachnickiego na chwilę przed jego śmiercią.

Redakcja portalu DoRzeczy.pl opublikowała artykuł Piotra Woyciechowskiego "Yon" i "Panna" – morderczy duet szpiegowski" stanowiący o agenturalnej działalności małżeństwa Gontarczyków i wielce prawdopodobnym udziale wywiadu cywilnego PRL w zgładzeniu ks. Franciszka Blachnickiego za pomocą podanej trucizny. Pod publikacją zamieszczono do wglądu dla zainteresowanych czytelników osiem jednostek akt archiwalnych wytworzonych przez wywiad SB, będących podstawą źródłową artykułu.

Ojciec Franciszek widział Ruch Światło-Życie także jako ruch ekumeniczny, co najmocniej ukazało się w dziele ewangelizacji. Ks. Blachnicki pokazał, że budowanie jedności między chrześcijanami przez Ruch Światło-Życie jest jego podstawową misją i diakonią wynikającą z udziału w posoborowej odnowie Kościoła.

Postawa ks. Franciszka, jego miłość do Boga i szacunek do człowieka oraz jego świadomość, że w dialogu ekumenicznym ważne jest to, co wspólne, to, co łączy, nawet jeśli pamiętamy, że wiele nas jeszcze dzieli, jego szczerość i zaufanie przy jednoznacznej wierności nauczaniu Kościoła Katolickiego pozwoliła mu nakreślić program, w którym zawiera się też droga współpracy międzywyznaniowej i kształtowania właśnie "Nowego Człowieka", świadomego swojej wartości i w pełni wolnego dzięki łasce Ducha Św.

To nowatorskie myślenie o kształtowaniu - Nowego Człowieka - w dobie ograniczeń państwa komunistycznego, silnie hierarchicznego Kościoła oraz lęków wielu kapłanów, a także osób świeckich, wymagało niezwykłej siły i wiary. Tej siły i wiary nigdy ks. Blachnickiemu nie zabrakło.

*Mojej mamie i wszystkim, którzy bywali na lubelskim Sławinku w latach 80.

Autor jest dziennikarzem, absolwentem Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Laureat konkursu „Srebrna Szabla 2015” Ministerstwa Obrony Narodowej oraz nominowany do nagrody „Dziennikarz Roku - Halabardy 2013” Akademii Obrony Narodowej. Współpracował m.in. z ośrodkiem analitycznym Stratfor. Pracował w Wojskowym Instytucie Medycznym. Jest członkiem Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.