https://telewizjarepublika.pl/imgcache/750x400/c/uploads/news/rakowieckamsza.jpg
Telewizja Republika

"Podarujmy Panu Rotmistrzowi taką Polskę, w jakiej chciał żyć". Wyjątkowa Msza Święta na Rakowieckiej

O godzinie 20 na terenie Aresztu Śledczego przy ul. Rakowieckiej na warszawskim Mokotowie odbyła się msza święta w rocznicę komunistycznego mordu sądowego na Rotmistrzu Witoldzie Pileckim.

by

Dziś mijają dokładnie 72 lata od tego bestialskiego mordu na polskim bohaterze. W tym właśnie miejscu Rotmistrz był więziony, torturowany, a na końcu-rozstrzelany.

Nabożeństwo rozpoczęło się od odśpiewania przez zgromadzonych wiernych pieśni maryjnej „Z dawna Polski Tyś Królową”. Homilię wygłosił ks. Tomasz Trzaska, kapelan Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL.

Ksiądz w homilii wskazywał na liczne podobieństwa między wyrokiem na Jezusie Chrystusie a tym na Witoldzie Pileckim, między "tamtą" Golgotą a Golgotą narodu polskiego- tu, na Rakowieckiej.

– To koniec zbrodni. Zbrodnia na niewinnym Chrystusie dobiegła końca. Zamknięto usta 33-letniemu mężczyźnie, który głosił, że miłość zwycięża nienawiść. Po ludzku przegrał, bo chociaż głosił miłosierdzie, to Piłat nie skorzystał z prawa łaski. Choć sam w Jezusie winy nie znalazł, to dał przyzwolenie na Jego śmierć- mówił kapłan. 

– I tu się kończy zbrodnia. Na Golgocie. Nie będzie więcej podburzał ludu cieśla z Nazaretu. Nie będzie już nazywał się królem, nie wytknie błędów, nie będzie wyrzutem sumienia. Po prostu wisi w milczeniu na krzyżu- podkreślał w homilii ks. Tomasz Trzaska.

– Po śmierci Jezusa zaczęły dziać się rzeczy, które zapewne możemy nazwać zacieraniem śladów. Zacieraniem śladów zbrodni, zbrodni własnego sumienia- zauważył. 

– Dziś my, współcześni, jesteśmy na Golgocie narodu polskiego. Nieopodal tego miejsca 72 lata temu mokotowski kat zastrzelił rotmistrza Witolda Pileckiego. Po 21:30 pada strzał, lekarz stwierdza zgon, kapłan się modli...- mówił ksiądz. 

 – Co myśleli naczelnik więzienia i wiceprokurator, patrząc na osuwające się na ziemię ciało pana rotmistrza. Czy czuli ulgę, czy wręcz odwrotnie? Może czuli, że robią to, co należy, może myśleli, że robią to dla dobra ojczyzny? A może inaczej, że pozbyli się tego człowieka, którego dewizą były słowa widoczne na obrusie, na którym sprawujemy Eucharystię: kochaj wszystkich, wszystkim służ- podkreślał duchowny. 

– Tego zapewne już się nie dowiemy. Może przebiegła myśl, żeby gdzieś po kryjomu uderzyć się w pierś. A może nie widzieli, że to zbrodnia na niewinnym człowieku?- zastanawiał się duchowny. 

– 72 lata leżysz Panie Rotmistrzu w nieswoim grobie. To tak nie po naszemu, chcemy dać Ci godny grób, wspaniały, zdobiony, z miejscem na kwiaty i znicze, z wyrytym słowem, które w Polsce kojarzy się tylko z Tobą: Rotmistrz – i wiadomo, o kogo chodzi. Albo nie, napiszemy nazwisko, bo Twoje ciało i nazwisko miało zniknąć z historii Polski i się już nigdy nie pojawić- wskazywał kapłan. 

– Jaka będzie Polska po pogrzebie pana Rotmistrza. Czy będzie inna, czy będzie lepsza? Kończąc, zapytam, czy zapał nie zgaśnie. Pan Rotmistrz zasiał ziarno, sam stał się ziarnem. Wiedział, czego chciał: pięknej Polski, w której żyją piękni i odpowiedzialni Polacy, znający tradycję i historię, szanujący przyrodę i drugiego człowieka, wierzący i pracowici, waleczni i honorowi. Chciał, by każdy Polak w godzinę śmierci raczej się radował niż lękał. Podarujmy taką Polskę panu Rotmistrzowi. Spłaćmy dług, dajmy świadectwo. Niech żyje Polska!- zakończył homilię ks. Tomasz Trzaska.