https://eimg.wprost.pl/_thumb/e0/70/e88a2a94dc2993496c5cb73a73f5.jpeg
Desi Bouterse/ Źródło: Wikimedia Commons / Pieter Van Maele

Skazany za morderstwo z szansą na reelekcję. Surinam wybiera prezydenta

Obywatele Surinamu w poniedziałek 25 maja zdecydują, czy krajem nadal będzie rządził Dési Bouterse, polityk skazany na 20 lat więzienia za zabójstwo. 74-latek liczy na trzecią z rzędu kadencję i twierdzi, że jest przekonany o swoim nieuchronnym zwycięstwie.

Położony pomiędzy Gujaną i Gujaną Francuską Surinam to liczące niecałe 560 tys. ludności państwo w Ameryce Południowej. Jako była kolonia holenderska, Surinam uzyskał niepodległość w 1975 roku. Pierwszy niepodległy rząd został jednak obalony przez 15 oficerów, na czele których stał właśnie Dési Bouterse i to on faktycznie rządził krajem w latach 80-tych XX wieku. W grudniu 1982 roku podlegli mu żołnierze schwytali, torturowali i zabili 15 przeciwników politycznych Bouterse'a. Wśród ofiar znaleźli się m.in. przywódcy związków zawodowych i dziennikarze.

Bouterse w 2007 roku przyznał się do "politycznej odpowiedzialności" za tamto wydarzenie. Zawsze jednak podkreślał, że nie jest odpowiedzialny personalnie. W trakcie trwającego 12 lat procesu trzech sędziów stwierdziło jego winę i w 2019 roku skazało przywódcę kraju na 20 lat więzienia. Żadnego nakazu aresztowania jednak nie wydano. Poza tym wyrokiem, na prezydencie Surinamu ciąży jeszcze inny, wydany przez holenderski sąd. Polityka skazano na 11 lat więzienia za przemyt kokainy.

Prezydent Surinamu pierwsze demokratyczne wybory wygrał w 2010 roku, powtarzając sukces wyborczy 5 lat później. Obecnie zapewnia, że jego partia NDP powinna znów zdobyć wystarczającą liczbę mandatów, by zapewnić mu to stanowisko. Sondaże pokazują jednak, że tym razem ryzykuje porażkę, zwłaszcza w stolicy kraju, Paramaribo. Wyniki głosowania powinny zostać przedstawione we wtorek 26 maja. By głosowanie było możliwe, w kraju przejściowo zniesiono obostrzenia wprowadzone na czas pandemii.